FANDOM


Przyjęcia Narodowe są ważne, ale jak szef z personifikacją państwa zostają zaproszeni na urodziny samej królowej angielskiej to już przerasta wszystkie oczekiwania. Z tego co się dowiedziała wszystkie kraje alianckie zostały zaproszone na ta uroczystość, więc jej strach mógł trochę opaść. Nie, jednak nie stresowała się i to bardzo, bardzo. No bo jak coś pójdzie nie tak i ośmieszy cały swój naród przed samą szefową Anglii to jest nie do pomyślenia! Potem nikt nie będzie chciał zawrzeć żadnych dobrze obiecujących się porozumień i innych spraw, bo będą sobie przypominać właśnie to zawstydzające zdarzenie. Rozejrzała się jeszcze raz po placu znajdującym się przed pałacem Buckingham, stwierdzając, że prawdopodobieństwo wtopy wzrosło o jakieś 10%.

- Sebuah czy coś się stało? - z jej zamartwiania się wyrwał ją głos Brytyjczyka, który zapewne miał za zadania zaprowadzić wszystkich na miejsce gdzie ma odbyć się przyjecie. Odwróciła się w jego stronę zauważając, że za jego plecami stoją ich sojusznicy.

- Nie... to znaczy tak jakby zgubiłam swojego szefa... znaczy szefową -  powiedziała i zażenowana ponownie zaczęła się rozglądać po terenie.

- A moźie pośła polioźmawiać z niaśimi śiefami, aru? - zaproponował Chiny.

- Nie, nie sądzę Wanita sama mi mówiła, że na początku mamy trzymać się razem albo to był jej kolejny żart i po prostu wystawiła mnie na lodzie - burknęła. W sumie jej szefowa zawsze była dziwna i chyba nic nadal nie uległo zmianie przez te lata współpracy.

- Nie przejmuj się mon cheri. Teraz lepiej skup się na tym jak bosko ze sobą wyglądamy tylko zobacz - zgonie z prośbą spojrzała w dół i przyjrzała się swojej sukience.

Czy coś w tym specjalnego? Chyba nie. Przed przyjęciem sprawdzała kilkakrotnie swoją szafę i znalazła tam tylko coś takiego. Chyba będzie musiała kiedyś wybrać się na porządniejsze zakupy, bo zawartość jej szafy niektórzy mogą określić jako tragiczny. Wzruszyła tylko ramionami na stwierdzenie francuza i ruszyła w kierunku pałacu. Może Wanita jest już na miejscu? Jeśli tak to lepiej aby nie zrobiła czegoś głupiego. Byłą już przy schodach, gdy nagle zorientowała się, że coś jej nie pasuje.

- Gdzie jest Ameryka?- zapytała widząc, że w tłumie brakuje zawsze roześmianego blondyna.

- Nie wiemy. Z tego co widziałem jego szef przybył sam, ale nie znam powodu dlaczego? - odpowiedział zielonooki. Dziewczynie wydawało się to dziwne ponieważ sądziła, że okularnik nigdy nie opuszcza okazji aby po 'densić'.

- Być może coś ważnego mu wypadło, Phiu~~ - powiedział Rosja, poprawiając  swój szalik. Zimno mu było czy co? A być może to jest rzecz której dziewczyna nie zrozumie i raczej nie chce. Wszyscy przyznali mu racje i razem ruszyli do pałacu, bo właśnie zaczynało się przyjcie.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.