FANDOM


Po jakże komicznym ,, porwaniu Sebuah spod jej własnego domu. Alianci przetransportowali ją do swojej siedziby.... gdzieś w Europie. Wszyscy teraz zgromadzili się w sali obrad i.... i w sumie to dalej nic. Kategorycznie mieli zaplanowany tylko sposób jak przekonać dziewczynę aby stanęła po ich stronie.

- Więc ta wasza akcja była tylko po to abym dołączyła do waszego sojuszu? - podsumowała różowowłosa, zakładając nogę na nogę chcąc tym pokazać, że zbytnio ją to nie ruszyło. Oczywiście wywarło to na nią jakieś emocje, ale bardziej takie, że miała ochotę wyśmiać ich za ten ich cały plan.

- Eeee..... tak - powiedzieli równocześnie. Ich miny wyrażały więcej nisz tysiąc słów no może oprócz Rosji bo ten jak zawsze był uśmiechnięty w ten swój sposób.

- Jesteście naprawdę głupi czy tylko tak udajecie - zaczęła. Ich tok myślenia był dziwny albo pod wypływem presji ich inteligencja spada do zera. Widząc, że jej odpowiedź niezbyt im się spodobała, wzięła głęboki oddech i kontynuowała: - Przecież mogliście mnie normalnie zapytać. Chyba znacie to powiedzenie ,, Kto pierwszy ten lepszy? Niemcy jeszcze nic mi nie ..... ekhm... proponował czy coś w tym stylu miał ze mną porozmawiać wtedy gdy wy się zjawiliście.

- Czyli jakbyśmy się ciebie tak normalnie zapytali czy chcesz dołączyć do naszego sojuszu to być się zgodziła? - podsumował Anglia.

- Oczywiście, że nie. Przecież nie mam nic do Państw Osi więc dlaczego miałabym z nimi walczyć? - stwierdziła jakby to było oczywistą sprawą bo rzeczywiście było. Alianci chyba nie wzięli tego pod uwagę, że nowo poznany kraj jeszcze nie zdążył określić swoim stosunków do poszczególnych państw. Na ich twarzach pojawił się cień zawodu. W sumie podjęli tą decyzje z powodu kolejnej sprzeczki  Anglika i Francuza o to kto ma większy autorytet u innych.

- Wybacz mon cherie za to. Zostałaś wciągnięta w naszą kolejną sprzeczkę. Ale co nie oznacza, że nie uważam, że była byś świetną sojuszniczką - powiedział Francja obejmując fioletowooka ramieniem.

- Zabierz te łapę inaczej sam zapoznasz się z siłą mych wojsk - powiedziała spokojnie Sebuah i uśmiechnęła się do niego tak jakby to była propozycja poczęstowania cukierkiem. Blondyn lekko skołowany  jej odpowiedzią posłusznie zabrał rękę i odsunął się na parę kroków.  - Ale wiecie co możne bycie w sojuszu  przyniesie mojemu domowi jakieś korzyści więc zgadzam się, żeby dołączyć do aliantów.

Mimo iż wcześniej stała się Aliantką to i tak teraz oficjalnie to potwierdziła. Bycie w sojuszy możne dać jej wiele dobrego albo tez sprawi, że będzie miała ochotę wrócić do samotnego trybu życia bo przyznajmy kto długo by wytrzymał z męskimi hormonami które chcą sprawować dowództwo w sojuszu albo trzecia opcja, że Francja zacznie mówić o kwiatkach i pszczółkach. No tak więc podsumowując zapowiada się sporo roboty.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.