FANDOM


Rozdział 8.


Był wczesny ranek Sebuah jeszcze smacznie spała gdy usłyszała głośną rozmowy, które dobiegały za okna. Fuknęła zirytowana i schowała głowę pod poduszką w nadziei, że chodź trochę zagłuszy to chodź trochę irytujący dźwięk. Właśnie przypomniało mi się jedno przysłowie ,, Nadzieja matką głupich. I to właśnie przysłowie sprawdziło się w jej przypadku. Rozmowa zamiast przycichnąć bardziej stała się głośna. Z podniesionym ciśnieniem wstała z swojego wygodnego łóżeczka i podeszła do okna. Z wielkim trzaskiem otworzyła okno i wyjrzała na ulicę. A tych osobników to się nie spodziewała.

- Mogę wiedzieć co wy tutaj robicie o tak wczesnej porze?- spytała się, odgarniając swoje swoje włosy z twarzy.

- Och~~! Ciao Sebuah! Przyjechaliśmy sobie pozwiedzać!- krzyknął Włochy, machając w jej stronę ręką.

-No dobra. Drugie pytanie dlaczego rozmawiacie tak głośno pod moim domem?

- Ponieważ Włochy ubzdurał sobie, że dobrze by było abyś ty nas oprowadziła - burknął Niemcy widocznie niezadowolony z faktu tego, że musiał tutaj przyjść.

,, I vice-wersa  Niemcy. Dalej pamiętam, że to przy ostatniej waszej wizycie moja łazienka zamieniła się w basen - pomyślała i podparła podbródek o dłoń. Nie miała zbytnio na to ochoty no, ale nie miała nic lepszego do roboty.

- W sumie czemu by nie i tak nie mam nic lepszego do roboty. Tylko dajcie mi pięć minut. - powiedziała i zamknęła za sobą okno. Podeszła do szafy i przebrała się w swój strój na co dzień.

Na szczęście nie musiała ubierać się zbyt oficjalnie a miała na to odpowiednie argumenty:

1. Jest w luj gorąco a mundur zbytnio przyciąga słońce.

2. Wszystkie obowiązki związane z rozwojem pastwa zostały zrobione, więc mogła zrezygnować z eleganckiego wystroju.

3. A wuj innych obchodzi jak ona się ubiera. Jest ona u siebie więc może ubierać się jak chce.

No i to na razie tyle. Nie minęły nawet te pięć minut i różowo włosa stała już przed trójką mężczyzn.

- Muszę przyznać, że Sebuah-chan ma bardzo fascynujący dom - powiedział Japonia patrząc na wielki budynek.

(a/n kutfa jaka wielka hawira! Też chcę taką!)

- Dziękuje - odpowiedziała krótko  a jej dusza tańczyła makarena'e z powodu szczęścia, ponieważ w końcu ktoś docenił choć krztę jej kultury i budowli. Zaprosiła ich na wycieczkę przed tym opowiadając historię budynku/ jej domu. Otóż w erze perak* sułtan Haziq Abad** wybrał oto to miejsce na swoją letnią rezydencje. Potem budynek stał się własnością Negara a po nim odziedziczyła go Alya. Cudna historia cóż nie? Dziewczyna starała się im pokazać najbardziej ciekawe obiekty w stolicy. Zamek sułtanów, ambasadę, wiekową fabrykę słodyczy która już od dwóch dekad jest nieczynna, ale została przywrócona jako muzeum a potem zaprowadziła ich do nowej fabryki z wysoko rozwinięta technologią. Stolica była podzielona na dwie części Kaya*** czyli z wieżowcami, biurowcami dobrze prosperującym przedsiębiorstwem i druga Lama**** poświęcona dla starszych obywateli i zachowana jako zabytek. Starsza część miasta charakteryzowała się tym, że budynki były niskie a wokół panował wręcz wiejski nastrój.

I  to była prawda ta część miasta słynęła ze swojego dobrze rozwiniętego rolnictwa. Całość stanowiła idealny balans spowodowany dobrym zarządzaniem Sebuah i jej szefa. Szli właśnie wystawową dzielnicą Kaya'i. Gdy dziewczyna powiedziała:

- Japonio wiem, że to może być dziwne pytanie, ale czy nie jest panu za gorąco w tym kimono?

- N-nie jest dobrze - wysapał, przecierając swoje czoło z potu.

,, Yhm, a za rogu za chwile wyskoczy renifer - pomyślała, patrząc krytycznym wzrokiem na czarnowłosego. Nagłym przypływem odwagi złapała Japończyka za ramię i wciągnęła go do pierwszego lepszego sklepu z męską odzieżą. Kiku próbował zaprzeczać, że nic mu nie jest, ale został od razu zmiażdżony przez wzrok fioletowookiej (a/n Brawo dla niej!).  Wzięła do rąk losowe letnie ubrania do rąk i podała je mężczyźnie. W sumie w całym sklepie były tylko takie ubrania w końcu w ciągu dnia temp. w cienu wynosiła 30 stopni Celsiusza. Po paru dziesięciu minutach wyszła ze sklepu z nowo odświeżonym Japonią. Podeszła jeszcze do bruneta i założyła mu czapkę z daszkiem na głowę.

- To dla mnie - zapytał pokazując przedmiot na głowie.

- Tak. Nie chciałabym aby słońce wypaliło ci twoje ostanie zdrowe komórki - zażartowała i pogłaskała go po główce. Musiało to wyglądać śmiesznie, ponieważ różnica wzrostu wynosiła jakieś 10 centymetrów ( od jakiegoś czasu Alya znowu zaczęła rosnąć. Czyżby to magia?). Stanęła na palcach aby ułatwić sobie to zadanie, nie wiedziała jak ale ten mały Włoch wzbudził w niej sympatie. Może do dlatego, że mucha jest go w stanie przestraszyć? A może dlatego, że wojna z nim była by szybka i łatwa? Nie dane jej buło skupić się dalej nad tym, ponieważ usłyszała chłopięco-dziewczęcy pisk. Spojrzała na swoją dłoń pod która miała być głowa Felicjano no tak miała. Aktualnie Włoch znajdował się w fontannie przemoczony do suchej nitki. Popatrzyła z niedowierzaniem na Niemca który właśnie strzelił sobie Facepalna z głupoty swojego towarzysza. Na twarzy dziewczyny zawitał uśmieszek rozbawienia a w głowie siedziała myśl, że musi tam postawić znak z napisem.

,, Włochy uważaj! Tutaj stoi fontanna!

^^^

* Era perak (tł. Srebrna era)

** Haziq Abad (tł. Haziq Wielki)

*** Dzielnica Kaya (tł. Zamożna dzielnica)

**** Dzielnica Lama (tł. Stara dzielnica)

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.