FANDOM


Rozdział 6.

Obudziły ją promienie światła, które nieprzyjemnie świeciło jej w twarz. Zwlokła się z puszystego materaca, podchodząc do okna przeczesała swoje różowewłosy i przetarła zaspane oczy. Przebrała się z piżamy w swój tradycyjny mundur wojskowy. Weszła do salonu Francji, spotykając tam gospodarza i Anglia (który chyba musiał wcześniej usłyszeć, że ona się tu znajduje) (a/n jak dla mnie to nazywa się stalking).

- Jak się spało Sebuah?- spytał niebieskooki z swoim typowym wyrazem twarzy.

- Bardzo dobrze dziękuje. Nawet śniło mi się coś dobrego - powiedziała siadając koło Arthura. Kiedy Francuz zadał jej pytanie o treść jej snu nie odpowiedziała, no przecież nie powie, że śniły jej się palenie (niektórych osób) ciał na stosie. Podziękowała jeszcze raz Francisowi za przenocowanie (choć i tak zrobiła to tylko z grzeczności, bo nadal w pamięci został jej incydent z wczoraj) i wyszła pozwiedzać miasto. Od kiedy była mała nic nie zwiedzała, zawsze była zajęta nauką i spędzaniem czasu z jej starszym bratem. Negara* był dla niej wzorem jak i jedynym towarzyszem. Zawsze jej powtarzał, że nikt nie jest jej potrzebny oprócz niej samej. Wraz z przybywaniem lat takie wychowanie poskutkowało tym, że dziewczyna stała się dość nieśmiała a kontakty z pozostałymi krajami były znikome. Spojrzała na wieże Eiffla, która w pełni blasku słońca wyglądała majestatycznie. Szkoda, że w jej mieście nie ma takich ciekawych budowli co tutaj albo gdzie indziej. No bo co jest ciekawego w mieście, które wiele razy było zniszczone wojną domową? Macie racje, że nic. Jedyne co ocalało to fabryka słodyczy, która jest chroniona niczym ambasada. Gdy dotarła do portu obejrzała się jeszcze raz na Paryż i uśmiechnęła się bo wiedziała co musi zmienić aby ona jako kraj dorównała innym państwom.

^^^^^

Takie krótkie bo miałam na to ochotę co nie? ;)

  • Pełna nazwa:  Negara perang yang kekal (tł. Kraj wiecznej wojny)
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.